I na martwą zewłokę1418 łzy obfite leje
I tak wrzeszczy, że się głos daleko rozlega
Po polu i po lesie i nieba dosięga;
Sama się na się sroży, drapie paznokciami
Piękną twarz, tłucze piersi niewinne pięściami,
Rwie złoty włos i co jej głosu i tchu zstawa,
Napełniać pól Zerbinem swojem nie przestawa.
86
Od onego ciężkiego smutku i żałości
Do takiej przyszła dziewka strapiona wściekłości,