Potem kiedy na konia chciał znowu wsieść swego,

Nie postrzegł, jako z ręku wnet się wyrwał jego

I ucieka wciąż pędem; ten wołając goni,

W ciasnych miejscach przebiega i ucieczki broni.

Nakoniec poimał go, lecz śladu dawnego

Już nie najdzie, choć. do dnia szukałby sądnego,

A raczej we dwuset mil prostą drogą będzie,

Niż krążąc Rodomonta najdzie i dojedzie.

116

Kiedy go nalazł, jako wespół się zjechali,