I znowu ją podnosi wzgórę w ocemgnieniu
Po onem niesłychanem, dużem1701 uderzeniu.
55
By była szabla nie w sam kraj hełmu trafiła,
Bez chyby z głowąby go na pół rozdzieliła.
Przecię i tak Mandrykard z uderzenia tego
Puszcza z rąk wodze1702, a mgłą zaćmił się wzrok jego.
I już trzykroć, jak wolno biegał koń puszczony —
Mało na ziemię nie spadł z niego, pochylony —
Koń Bryljador, co jeszcze dotychczas żałuje,