Gdy jej smutny wzgórę wzrok podnieść się udało;

Ledwie wsi okolicznych dojrzy dla ciemności,

Co z chmur wypadły czarnych, zgasiwszy światłości.

Żalem, gniewem ujęta, więc postanowiła,

Aby się gdzie przy chróście w polu położyła;

Lecz widząc, iż dość przykrą niepogodą grozi

I śnieg z wiatrem gwałtownem do rana ją zmrozi,

63

Odmienia zamysł, nie chce odpoczynąć sobie,

Rabikanowi kładzie w bok ostrogi obie,