Co ją dopiero stopa jego przytłoczyła,
Pilnują; ale bystry koń z oczu jem ginie,
Wpadszy do blizkich chróstów w najgęstszej krzewinie.
Gradas, iż w pobliżu miał kochaną Alfonę,
Dopadł jej i puszcza się w tamtę, gdzie biegł, stronę,
Zostawiwszy daleko Rynalda pieszego,
Który wydołać nie mógł wielkiem krokom jego.
87
Gryzie się dobry Rynald, żal mu serce psuje,
Widzi, iż próżno goni, daremnie pracuje;