Ujźrzą męża na koniu skrzydlatem zbrojnego,

A on do nich z obłoków spuszcza się i pióry

Lekkiemi ku Nubiej lot kieruje z góry.

Ta rzecz iż niepodobna zawsze mu się zdała,

Najtroskliwsza w rozpaczy dusza omdlewała.

109

Ale jak straż, co murów mocnych pilnowali,

Przybiegszy, z radością mu o tem powiadali,

Iż ten gość, który miastu dziwuje się jego,

Z nieba na ptaku żartkiem przyleciał do niego,