A pożarszy z półmisków wszystko złe bestye,

Złote czary rozlały, z których zawsze pije.

Potem z kałduna tak smród brzydki łakomego

Puściły, iż nic nadto nie było cięższego.

Astolf dobywa szable, gniewem poruszony,

A przemierzłe, serdeczny, chce bić cuda1927 ony.

118

To w szyję, to zaś w piersi, czasem w twarz ugodzi,

Ale ostre żelazo nic ptastwu nie szkodzi:

Żartko się umykają lekkiemi skrzydłami