Bieży wspaniały Astolf ciemnemi podkopy,

Ku dziurze obracając rączo chyże stopy;

A im dalej, tem rzedszy dym; w oczach mu ginie,

Pozwalając kęs światła widzieć u jaskinie.

Zaczem trudno mu zbłądzić po promieniu onem,

Jak po sznurze od dziury prosto wypuszczonem;

Na ostatek z trudnością, z wielkiemi pracami

Wychodzi z dołu i dym zostawia z smrodami.

45

Ażeby zamknął drogę ptakom drapieżliwem,