Co pazurem stół pański splugawiły krzywem,
Drzewa ścina co więtsze, znosi wielkie skały,
Które gęsto na polu szerokiem leżały.
Potem drzwi swoją ręką piekielne szpontuje
I jako najmocniejszy wał wkoło buduje.
A tak mu się powodzi ona praca jego,
Iż nie ujrzą Harpie więcej świata tego.
46
Pary dymu onego, nad smołę czarniejsze,
Nie tylko pobrudziły szaty subtelniejsze,