Przyniesiono, urwawszy świeżo z jednej góry;

Je i godny być sądzi, iż dla smaku tego

Wypędzono Adama stąd nieposłusznego.

60

Potem, gdy swój wczas skończył, trudem nademdlony,

W najszczęśliwszą godzinę Astolf urodzony

I rozmajtych skosztował, śpiąc, czując, rozkoszy,

Złote jutrzenka śliczna rozpuściwszy włosy,

Tytona na wysokiem łożu opuszczała

I w liliowy wieniec skronie ubierała,