»Niemasz baczenia na nie, niemasz, skądby żyli«.

Tak rzekł Chrystusów uczeń, Jan błogosławiony,

Srogiem na twarzy jasnej ogniem zapalony;

Z oczu płomień wynikał, lecz zasię wnet jego

Śmiech luby uweselił Astolfa dobrego.

30

Ale już niech zostaną tu oba tem razem;

Ja chcę gdzie indziej od nich poskoczyć zarazem

I udać się z pierwszego w nasz niższy kraj nieba:

Do pięknej bohatyrki wrócić mi się trzeba,