Ale na Rabikanie swem w bok się udaje;
Potem nań ręką kiwa, aby do onego
Biegł miejsca, gdzie go czeka sama, bezludnego.
Maluśka szła tamtędy od wojska dolina,
Którą opasowała pomierna równina;
W pośrzodku gaj z cyprysów ciemnych niewesoły,
Jeno przegrodzon, jakby umyślnie, na poły.
42
W tem lasku beł z marmuru grób wygładzonego,
Dochodził swą kształtnością drzewa najwyszszego.