Zrzuciwszy ją, na błocie odeszła zgęścionem.

Widzi, kiedy wzrok w stronę bystry obróciła,

Iż się daleko od wójsk obu odłączyła,

A Rugier jej dopada; zaczem jest tych myśli,

Iż umyślnie dla bitwy spólnej znowu wyszli.

44

Skoczy rączo, na prost się za niemi puściła

I u cyprysowego lasku dogoniła.

Jako nie w smak obojgu było jej przybycie,

Snadno się, choćbym milczał, sami domyślicie.