Na słowa, chluby pełne, hardą mowę jego

Stargał związki przymierza poprzysiężonego,

A teraz go nie słychać, gdy ratunku trzeba,

Z wiatry cień próżny poszedł miedzy niższe nieba.

Co cięższa, i dobrego nie widzi Sobryna,

W żywe oczy gdzieś zgubił z Bulardem Gradyna.

Zaczem go blada bojaźń zrze, a ci już byli

Do Arie dla złamanej wiary powrócili.

17

Uciekł i sam Marsyli, śluby niestrzymane