I Dudona, co pierwszy do niego przybywał,

A tarczą wyniesioną swą głowę nakrywał,

Tak gwałtownie uderzył, iż gdyby tem razem

Nie złożył go Oliwier najtwardszem żelazem,

Szkaradny raz, raz tęgi, przykry i surowy

Roztrąciwszy hełm z tarczą, wylałby mózg z głowy.

49

Skruszył jednak tarcz w niwecz, a w łeb tak uderzył,

Że Dudon na ziemię padł i sobą ją zmierzył.

W ten czas dobywszy szable od boku swojego,