I Brandymarta swego znowu ratowali.
Przypada i Sansonet, co piękny raz sprawił,
Gdy najostrzejszą szablą kija grabię zbawił.
52
Skoczy do Brandymarta Dudon w tył śmiałego
I z niem wespół w pół wziąwszy Orlanda głupiego,
Pokłada swe golenie miedzy miąższe nogi,
Aby na ziemię prędzej padł szaleniec srogi.
Ten się miece, wydziera, ciska, pomsty chciwy;
Tak więc w polu przy kupie łowców byk straszliwy,