Rwie gęsty lud i srogie zadaje mu rany;

Surowem grozi wzrokiem, tłucze i morduje,

Niezmierny strach w poganach wspanialszych sprawuje.

Naszy, co kiedy wskoczył, widzieli na oko,

Wzdychają, żalem zjęci, ciężko i głęboko.

27

Po szerokiem obozie wprzód ciche szemranie

Wieść rodzi świegotliwa, a potem lękanie;

Wszyscy zdumiałych uszu szeptom nadstawują,

Wszyscy jego śmiałości bystrej się dziwują.