Tusząc, iż w srogiem boju obiema wydoła.

»Pódź — mówi — pódź, Orlandzie, abyś nieprzespaną

»Wziął noc z mych rąk, nim zorze wieczorne nastaną«.

81

Tak rzekł i zaraz konia obraca rączego,

Opuściwszy Brandmarta, do grabie dużego

I sztych gwałtem prostuje srogi, jadowity

Do boku miedzy słabsze i przęczki i nity.

Ale się oszukiwa, bo z twardego ciała

Broń ostra krwie wytoczyć rumianej nie chciała.