Przybiega i markieza, co ma oczy swoje

W Agramancie, gdy srogie z sobą wiedli boje,

Obala surowy dziad gwałtem w onej dobie,

Swą przeciąwszy koniowi szablą nogi obie.

Upada z wielkiem grzmotem Oliwier na ziemię,

A nogę mu przyciska lewą twarde strzemię,

Której z pod konia dobyć próżne prace były,

Bo mu nie dozwalają wstać podcięte żyły.

86

Siecze tem czasem Sobryn szablą wyostrzoną