Nie obraca w zad czoła do dziwu strasznego

Ani hamuje biegu, aż wysokie skały

Minął, choć niebezpieczny i zły przejazd miały.

54

Serdeczny zaś bohatyr, gdy w piekielną dziurę,

Stłukszy smrodliwe ciało, stłukszy na niem skórę,

Wpędził jędzę szkaradną, gdzie się zrze, omdlewa

I łzy z tysiąca oczu żałosnych wylewa,

Wraca się i po grofie bieży utrapionem,

Chcąc mu być przewodnikiem w błędnem lesie onem.