Do stołu siadszy, żądzą morzą przyrodzoną

Potrawami, których dał moc niewymówioną

Mantuańczyk do batu i zaś po obiedzie

W drogę bez żadnej zwłoki przedsięwziętą jedzie.

Ginie z oczu Argenta, Giron w zad zostaje2437

Z brzegiem, gdzie Santern głowę wspaniałą wydaje.

65

Wierzę, że jeszcze wtenczas Bastyej nie było,

Na którą Hiszpanowi dzisiaj patrzyć miło2438.

Potem w prawo puściwszy łódź, lewy róg mija