Potem niewymówionem żalem przerażona,
Znowu targa włos złoty, znowu łamie ręce,
Twarz strętwieniem powłóczy, serce topi w męce;
Wzdycha ciężko i z wielkiem wszystkich użaleniem
Hojnem na ziemię gęste łzy leje strumieniem.
Niech się płaczem rozpływa i psuje niewczasem;
My do pana z Anglantu wróciem się tem czasem.
84
Ten z swojem Oliwierem, co nieodwłocznego
Potrzebował ratunku i wczasu lepszego,