Gdy Febus swych promieni światu groził stratą,
A cicha Latonówna jasnem rogiem z góry
Ukazowała jem bród, rozpędzając chmury.
Nazajutrz na wesołem brzegu spoczynęli,
Skąd Agrygentę2456 pięknie budowną widzieli.
86
Tam Orland jął gotować wieczora drugiego
Potrzeby do pogrzebu przyjaciela swego;
Które skoro w porządku słusznem zostawały,
Gdy po zachodzie słońca zorze zapadały,