Złe gwiazdy, złą fortunę, co trosk jego chciwa.

Ręce siwy targają włos, a twarz zmarszczoną

Paznokcie pokrwawiły srogością szaloną.

88

Na przyście Orlandowe dopiero boleści

Wszczynają się, dopiero płacz, krzyk, żal, litości;

Bo ten, skoro u ciała bliżej kochanego

Stanął, od żalu blady, niemy padł ciężkiego.

Tak więc rano liliej kwiat, z różą urwany,

Wieczór, cerę straciwszy, więdnie zaniedbany.