»Tak skoro twe przymioty słodkie ustąpiły,

»Tysiąc strachów, tysiąc zim we mnie uczyniły.

38

»Przydźże, przydź co najprędzej, wdzięczne słońce moje,

»Spraw z zimy wiosnę, wróć kwiat, liście, łąki, zdroje;

»Roztop śnieg żalów przykrych, znieś w skok ślizkie lody,

»Rozświeć najsłuszniejszych skarg ciemne niepogody!«

Jako skwierczy, na sam wierzch ptak wleciawszy góry,

Gdy mu dzieciny porwał, w pół odziane pióry,

Rozbójca jastrząb, kiedy odleciał ubogi