»Godna go ona, godzien on jest tylo troje!«

79

Ale gdy już Apollo głowę ukurzoną

W oceanie głębokiem mył nad Barcelloną,

Wszyscy, na pojedynek co straszny patrzyli,

Wszystkich pociech w małżeńskiem stadle jem życzyli.

A Rugier nieszczęśliwy wsiadszy na małego

Podjezdka, pokwapił się w lot z miejsca onego,

Nie ruszając szyszaka, nie zdymując zbroję

Tam, gdzie troskliwy Leon miał namioty swoje.