»Żem w polu za Leona stanął dnia przeszłego,

»Cóż za dziw, iż cię gniewem słusznem zapaloną

»Sama miłość uczyni złą, nieprzeproszoną?«

87

Tak mówiąc, wzdychał ciężko Rugier żałośliwy,

A oczy, jak dwie źrzódła, pędzą strumień żywy.

Już też błyszcząc, Apollo postępował złoty

I promienie srebrnemi na świat ciskał wroty,

Kiedy Frontyn przychodził do gaju jednego,

Niewymownie i drzewem i liściem2544 gęstego.