111
Skoro ułomki srogich kopij zarzucili,
Z dobytemi szablami do siebie skoczyli.
Oczy szczerem płomieniem obiema pałają,
Gniewliwe zęby coraz straszliwiej zgrzytają.
Stąd Rugier, zowąd Afer przypada zuchwały,
Dzielność się ostrzy, jako żelazo od skały,
Wielką sławy chciwością; już cięte spuszczają
Rany na hełm, już sztychem twarzy dosięgają.