I trzecikroć wyniosłem gdy z wierzchu zamachem

Ciął w szyszak, pięciorakiem umocniony blachem,

Nie strzymała krucha broń, w proch się rozsypuje

I bezbronną Afrowi rękę zostawuje.

117

Poskoczywszy Rodomont, bliżej przystępuje

Do Rugiera, co z razów ciężkich się nie czuje2668;

Bo tak zmysły i ostry wzrok mu zaślepiły,

Iż przyrodzonej już nic nie zdał się mieć siły.

Lecz go trzeźwi Sarracen, idzie z niem w cieśniejszą2669,