Widzi krew, co mu ciecze z boku i z kolana,
W którem przez nakolanka świeciła się rana;
Zaczem tuszy i tej jest, weselszy, nadzieje,
Iż zmordowana jego wściekłość nademdleje.
Poganin zaś jelcami szable potłuczonej
Z ostatnią siłą mocy oraz zjednoczonej
Rugiera po trzecikroć tak dosiągł dobrego,
Iż znowu zmysły zaćmił i wzrok bystry jego.
123
W twarz przez hełm i łppatkę trafił odważony