Krzyk i szum uffów zewsząd różnie się walących,

Podobni morskim wałów, dla wiatrów burzących,

Gdy się do krzywych brzegów od północy toczą,

A Eholus ich pędzi Blazbalków swych mocą.

Strzały jak deszcz świszczące lecą z każdej strony,

W polach jak roje pszczelne krzęcą się zagony,

Szable, miecze brzmią, zbroje chrzęszczą, ranni jęczą,

W tym naszych opassali Tatarzy jak tęczą, Tatarowie naszych ogarnęli.

Iż poczęli mdleć przed ich gwałtowną wielkością,

Lecz długo mężną bili Tatarów dzielnością,