Aż się nad Moskwą biedną noc ulitowała,

Wywiodła chmury na świat, a słońce też potym

Skryło twarz, nie chcąc na krew patrzyć okiem złotym.

Tak noc strwożoną Moskwę w ten czas ratowała, Noc Moskwie pomogła uciekającej.

Wszakże zajuszona chęć w naszych nie ustała,

Aż do północy Moskwę gonili po polach,

Pełno zbitych po polach i brozdzistych rolach.

Drudzy się aż nazajutrz wrócili z pogromu,

A łupów, szczęście lossem co przyniosło komu,

Wzięli z Moskwy pobitej szat, zbrój, wozów, koni,