ironii w sarrr-kasss-tyczcz-nym stac-caat-to

w sarrr-kasss-tyczcz-nym stac-caat-to

a pani amplifikuje pluje niehigieniczną wścieklizną

fortepian preparowany to kalectwo bicia piany pałkami

zgryźliwości wgryzają się w struny instrumentów smyczkowych

ścięgna naszej wywrażliwionej ko-lo-ra-tu-ro-wo-ści

a pani obscenicznie inscenizuje język

negliżuje jego wy-krocze-nia bezwstydnie odsłania

zaciśnięte zęby zgrzytające jak pięści grzmotające bez opamiętania

pamiętania przecież przeszłość to przeszło