bo mnie mama o chłodzie
myła rosom w ogrodzie...
Drugie natychmiast zawtórowały:
Mówiom ludzie ci sami,
że jo28 bardzo z chłopcami...
— Nastąp się! — wrzeszczały w przerwie, a potem zaczynały znowu:
Nieszczęśliwy tutejszy mosteczek,
nieszczęśliwy tutejszy most...
Pastucha mówił do swego białego psa: — Psss — bierz je... Pies hycał ostrożnymi susami przez gnój, szczekając na chybił trafił, i to sprzeciwianie się dodawało gorzkiej uciechy robocie.
Gdy po doju myły sobie nogi z gnoju przy studni, Marynka wpadła w niespodziewaną złość na mleczarza Dionizego.