Patrząc obliczem natchnionem

W sierp miesięczny, co płynął samotnie nad światem,

Jakby mu słowik był bratem.

Dotąd gra. Kto ciekawy, o wieczornej porze,

Łatwo go podsłuchać może:

Gdzie najsrebrzyściej biją promienie miesiąca,

Leci pieśń jego tęskna i marząca.

Przedziwny koncert, co wioskę kołysze,

W przedsenną ciszę.

Ileż razy w noc jasną wywabiał mnie z chaty,