W żywe serce narodu, jako błyski słońca,

Które kiedyś budziły Memnony kamienne1,

Dobywając z ust bladych jakieś szepty senne,

Jakieś szmery — i wróżby — i jęki — i płacze,

Tak, że śpiący pod nimi zdumieni tułacze

Budzili się — i patrząc na martwe te ciosy2,

Mówili: «Oto żyją! Oto mają głosy!»

Czy też sam jesteś złotą lirą, która stoi

Jak duch jasny, u czarnych grobowca podwoi;

I nie wiem, czy ty jesteś Nestorem3, co zbiera