Zakraśniał cień Jaryny, Motruny, Ulany6...

Dotknąłeś smolnych lasów, okopconych, czarnych,

Gdzie pnie sosen i serca dymią, jak ofiarnych

Ołtarzy znicze stare — i wnet pustka dzika

Drgnęła klątwą i jękiem siwego Budnika.

Z twardej doli, co w pocie zdobywa kęs chleba,

I z dziecka ocząt modrych, jako skrawki nieba,

Co nawet nad nędzarzem błyskają wesołe,

W ciche majowe świty — stworzyłeś Jermołę.

Twój Kordecki na wałach — i twój Stary sługa,