Snując umarłą wielkość, jako nić pajęczą...

I słyszymy pieśń straszną, jak żałobne chóry,

Którą na własnych grobach pieją Morituri.

W dniach smutku własne serce wydobyłeś dłonią

Z rozdartych swoich piersi, co krew i łzy ronią —

I wykułeś z tej żywej i drgającej treści,

Jako Niobe10 kamienną — swe Hymny boleści.

Ty przed ludem swym idziesz, jako słup przewodni,

Co w dzień świecił mgły srebrem, w noc złotem pochodni11,

I jesteś jako żuraw, co w błękity, przodem,