I dzieli oczy skazańca z błękitem,

Z łanem pól żytnich i z chatą daleką...

Nie, ty nie przeszłaś przez ciemne wierzeje,

Gdzie «ten co wschodzi zostawia nadzieje».

I łódź ta mglista na martwych wód fali,

Co z łez ulane zdrętwiały w swym biegu,

Gdzie każda kropla westchnieniem się żali,

Bez ciebie, pani, odbiła od brzegu.

Słyszysz ten cichy plusk? To płyną duchy,

Lecz ty im swojej nie dałaś otuchy.