Posępny żeglarz sam przybił do lądu,

Co ciszą krzyczy swą, a pustką woła,

Na mroczne brzegi przerażeń i sądu,

Zkąd Bóg odwołał jasności anioła,

Lecz gdzie się serca zostało świtanie,

Bo jest «od śmierci mocniejsze kochanie».

Ciebie przeraził ten wicher, co goni

Na wspólną mękę złączone dwa duchy.

Widzisz jak lecą, pierś z piersią, dłoń w dłoni,

Jak ich porywa pęd ślepy i głuchy?