Wnętrzem swej męki, a z wierzchu jest czarna
I cicha — wielka kostnica cmentarna.
Tyś się przelękła żałosnych tych borów,
Gdzie słychać lament pniów, gdzie gałąź woła,
Tych pomieszanych duchowych kolorów
Pół potępieńca, a pół archanioła,
Którego w kaźni Bóg musi zostawić,
Bo ani przekląć nie może, ni zbawić!
Twych bławatkowych oczu jasność cicha
Niewzeszła gwiazdą w prastarej tej ciszy,