Ileż to razy czekałam wśród nocy

Drgnięcia tej ziemi, co łono twe kryje.

Ileż się razy zrywałam z niemocy,

Z okrzykiem: żyje!

Lecz ranek płoszył nadzieje zwodnicze,

Jak płoszy jastrząb drużynę żurawi,

I znów w zwątpieniu godziny me liczę...

Ergo erravi?

Po pustym polu, bywało, wiatr wionie,

Pomiecie liściem uwiędłem i suchem,