Na czoło moje, ten pieśniarz, co czeka

Oparty o swój kij pątniczy, krzywy,

Aż łódź tułacza odbije się z brzega,

Do ostatniego, cichego noclega.

A sam, pośpieszny będąc w drogi one,

Patrzył komuby swą lirę zostawił,

I pieśni, jako gołębie uśpione...

A zaś mnie jasną ręką błogosławił,

I rzucił na mnie przebłogie swe blaski,

I zdał dziedzictwo miłości i łaski.