Słowy mnie swemi namaścił do pieśni,

I struny zładził na sercu mem drżącem,

Jako ci ślepce, co chodzą boleśni

Po sinym stepie, po polu grającem

Od ech, a ręce na srebrnych piołunach

Nad mogiłami kładą, jak na strunach.

Aż one zioła gorzkie i żałosne

Złotą się gędźbą rozbrzęczą po stepie,

I poczną wróżyć kurhanom tym wiosnę,

I szum obudzą w wyschniętym czerepie,