I jak wódz — na duchy skinął.
Poczuł się w sobie hufiec rozproszony
Po krwawych ziemi całej polach bitwy;
Pieśń się zerwała nad łany Koron,
Nad puszcze sinej w mgłach Litwy.
I w serce ludu szukając oddźwięku,
Wiązała w klęskach potargane struny,
Nawykłe zdawna do klątwy, bez jęku,
Kiedy w nie biły pioruny.
Długośmy byli jak lutnia strzaskann,