Pod kurhanami, pod tarczą gdzieś rdzawą

Śpi to, co było i życiem i sławą,

A coraz rzadziej w dno trumny kołacze...

Umarłych płaczę.

Rozjęczał się, rozkołysał na Wawelu spiż...

Do ćmy krzyżów przybył jeszcze jeden czarny krzyż.

Jeszcze jeden wzniósł ramiona nad smętną dziedziną,

Gdzie mniej coraz blasków słońca, a chmury wciąż płyną.

Z dróg tułaczych, z krwawych ścieżek oto wraca już

Ten, co z nami brał w pierś gromy wszystkich naszych burz.