A usta, które tam w ciszy pałały,

Jak pała ogień stłumiony popiołem,

Rzekły: Dopókiż, archaniele biały,

W grobowcach mieszkać będziesz, bladem czołem

Jako umarły księżyc świecąc ziemi,

Cichy, nakryty skrzydły przebitemi?

Oto już harfy, które cię płakały,

Zmilkły, jak orły uśpione na chmurach,

I wytracone są z kołczanów strzały,

Które duch ciskał, na złotych się piórach