Na gościniec się wali...

Ja za kosę ze ściany,

Kosa ogniem się pali.

— A co kosić będziewa, —

Pyta jeden, to drugi,

— Czy ten łężek pod lasem?

Czy ten spłacheć od strugi?

A on precz nas prowadzi

Prościusieńko na słońce,

Co już weszło nad ziemię,