O szumy lasów, o pieśni zbożowe,

O pól westchnienia.

Proście wy Boga o takie mogiły,

Które łez nie chcą, ni skarg, ni żałości,

Lecz dają sercom moc czynu, zdrój siły,

I żar miłości.

I nie o marmur w napisy poryty,

I nie o jasne z palmami anioły,

Lecz proście Boga o wolne błękity

Nad swemi czoły.