Niech polna pliszka tam napój swój bierze,

Niechaj was zieleń obrośnie piołunów,

Ale niech matki poszyją szkaplerze

Z waszych całunów.

O proście Boga o łzy rannej rosy,

O serc bijących dzwon głośny a żywy,

O pieśń skowronka, co leci w niebiosy

Z nad żytniej niwy.

Niechaj o grobach waszych mówią starce,

Chromą na kuli opierając nogę,